Mój avatararchiwumlinkiulubieniLicznik odwiedzinZajrzało tutaj już 2765 osóbPowered by blog 4u |
...po zakurzonych chodnikach pijacko zatacza się śmiech...i być może szarość tego bloga was przeraża... i być może nie myślicie że to jakaś zakompleksiona desperatka wypisuje tu różne dziwne rzeczy, których i tak nikt nie czyta......nie... jestem optymistką... niepoprawną optymistką, która zawsze ma na coś rozwiązanie... która widzi kolorowe strony w najciemniejszej otchłani problemów i zła... Mam wrażenie, że mój optymizm ludzi przerasta... albo mi go po prostu zazdroszczą. Zazdroszczą mi tego, że w najgorszych sytuacjach swojego krótkiego życia umiem się odnaleźć, pozbierać i iść dalej. Bo jakby nie było, mimo wszystko życie ciągle się toczy. Ktoś, komu pomagam jak mogę, kto ma wieczny problem ze sobą powiedział mi, że ma wrażenie, że nie potrafię się postawić w czyjejś sytuacji i tak naprawdę nie pomagam. Wiecie jak zabolało? Jakby ktoś z glana kopnął w dupe! Ale zrobił to tak mocno, że pozostało wrażenie, że noga z glanem tam została... do tej pory mnie boli ;( wicie, co mi to uświadomiło? To, że to co robię i mówię by pomóc tak naprawdę jest nieskuteczne... nieskuteczne, bezsensowne, niepotrzebne... że tak naprawdę wciskam ludziom pomoc i dobre chęci i tak naprawdę oni tego nie chcą... ale mi tego nie powiedzą bo mnie urażą. a wolałabym umieć nie pomóc, albo wiedzieć, że to co robię jest ludziom zbędne... i chce, żeby mi to ktoś w końcu uświadomił. jak na optymistkę przystało nie załamię się... będę żyła dalej, a to pozwoli mi tylko i wyłącznie zrozumieć, że ludzie mnie nie potrzebują. Że jedyną osobą której jestem potrzebna jestem ja. "Chojnie obsypuj mnie kłamstwami i broń Boże nie mów prawdy. Udowadniaj, że mnie kochasz Okłamuj z całej siły, bym się nie domyśliła, że nas już nie ma miły..." |
||||||